Dear Esther to interesująca gra przygodowa, wywodząca się z moda do Half-Life 2. Rozgrywka oferuje niezwykle ciężki klimat, towarzyszący nam przez cały czas. Efekt ten osiągnięto poprzez osadzenie gry na opuszczonej wyspie, skrywającej tajemnice, które stopniowo odkrywamy, zdobywając jednocześnie informacje o miejscu w którym przebywamy.
Strach przed samotnością
W czasie gry, nie napotykamy jednak na żadnych przeciwników, z którymi należałoby walczyć. Na wyspie jesteśmy sami, a towarzyszy nam jedynie tajemniczy głos, odczytujący treść listów, które pewien tajemniczy żeglarz pisał do tytułowej Esther.
Tym razem mieć będziemy musieli stoczyć walkę z własnymi słabościami oraz lękami, które często są w nas głęboko zakorzenione. Gra pełna jest niedomówień, które sprawiają, że stopniowo pojawia się coraz więcej pytań bez odpowiedzi, co dodatkowo podsyca nasz strach. Wprawdzie poznajemy w pewnym stopniu, historię wyspy, na którą trafiliśmy w niewyjaśnionych okolicznościach. Jednak nie wyjaśnia ona wszystkich wątpliwości, które trapią nas po przejściu gry.
Wkrocz do świata lęku
Oprawa graficzna, została odpowiednio dostosowana do klimatu i oferuje mroczne scenerie, które pogłębiają tylko poczucie zagubienia, towarzyszące nam nieustannie. Ścieżka dźwiękowa, dobrze współgra z warstwą wizualną tego tytułu. Nie jest może wybitna, jednak bez wątpienia nie można jej odmówić klimatyczności. Dear Esther oferuje rozgrywkę niepowtarzalną, naszym największym wrogiem jest tym razem samotność, która narasta stopniowo, zamieniając się w lęk przed nieznanym. Po Dear Esther, każdy fan przygodówek powinien obowiązkowo sięgnąć, choćby ze względu na niepowtarzalność klimatu, jaki nam oferuje. Należy jednak liczyć się z tym, że mamy do czynienia z grą, która wprowadzi nas do świata mroku i najgłębiej skrywanych lęków.
Dodaj komentarz: